SPEŁNIONE MARZENIE, CZYLI KONCERT STINGA

Zanim jednak napiszę jak było, dzielę się z Wami informacją. Mianowicie postanowiłam założyć konto na Bloglovin, bo strona ta pozwala w prosty sposób przenieść wszystkie obserwowane w Bloggerze linki, by móc dalej je śledzić.

TUTAJ możecie znaleźć moją stronę i też ją obserwować. :-)

A teraz przejdźmy do rzeczy najprzyjemniejszych. :))))))))))))))))

DSC08466s2

Wczoraj wieczorem odbył się koncert finałowy Life Festival Oświęcim, na który mimo skręconej kostki i tego, że od trzech tygodni poruszam się o kulach, udało mi się pojechać. Tytuł tego posta nie kłamie, bo było moim marzeniem posłuchać STINGA na żywo. Półtora godziny samych najlepszych dźwięków i tego niepowtarzalnego głosu, było nieopisaną mieszanką szczęścia i bólu, bo wystać 5h (przed Stingiem śpiewała Brodka i Ray Wilson) nie było dla mnie proste. ;-) Tego, że było warto pisać nie muszę, bo kto choć raz posłucha English Man in NY, czy Shape of My Heart, z pewnością się ze mną zgodzi.

A żeby podczas koncertu nie martwić się przesadnie o dokumenty i telefon, uszyłam saszetkę na szyję, w której to wszystko się zmieściło. Użyłam do niej z resztek dżinsu ze spódnicy oraz materiału, z którego szyłam już kosmetyczkę. Nie jest uszyta idealnie, ale grunt, że spełniła swoje zadanie. Farbami do tkanin namalowałam na niej napis, żeby stanowiła pamiątkę z tego wydarzenia. :-)

DSC_0317s1Elclavel

A Wam udało się spełnić w tym roku jakieś koncertowe marzenia?
Mam nadzieję, że nie jestem jedyna ;-)

Udostępnij

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola wymagane zostały oznaczone *