DSC02116p1in

Fotografie, które dzisiaj prezentuję zostały zrobione na popisie baletowym mojej drogiej koleżanki Oli. To było nie lada wyzwanie zmierzyć się z trudnymi warunkami technicznymi, niecodziennym oświetleniem oraz wieloma innymi trudnościami typu czyjaś głowa w kadrze ;). Zrobiłam kilkaset zdjęć, by potem móc wybrać tych kilka najlepszych i nie żałować, że akurat to ciekawe ujęcie nie wyszło z mojej winy. Następnie obróbka i walka z szumami, którą niestety przegrałam. Nie jest tak źle, choć zdjęcia straciły sporo na ostrości.

Ten wieczór był przede wszystkim dużym wyzwaniem dla Oli. Zatańczyła w sumie siedem razy i wielokrotnie to wyłącznie na niej skupiał się wzrok publiczności. Starałam się bardzo, by w pełni ukazać jej pasję, zaangażowanie i miłość do tańca. Czy to się udało? Nie wiem, oceńcie sami :)

DSC02254p2in

DSC02428p1in

A oto słynna Giselle i Ola w roli głównej:

DSC02337p1in

DSC02332p1in

DSC02312p1in

DSC02302p1in

0
Udostępnij

DSC00081p4in

Czas, aby aby na blogu zagościły zdjęcia niezwiązane z szyciem. Poprzedni post to zdjęcia przyrody zrobione w trybie makro. Natura i portret to moje ulubione tematy fotograficzne, dlatego też takie fotografie planuję tu zamieszczać:)

To zdjęcie zostało zrobione dawno temu, ale dopiero dzisiaj postanowiłam je odświeżyć. Znalazłam funkcję w Photoshopie, z której nigdy nie korzystałam, więc powstało kilka wariacji tego samego zdjęcia – autoportretu.

DSC00081p5in

DSC00081p3in

DSC00081p6in

0
Udostępnij

DSC02481p1in

Ta torebka czekała długo na swoją chwile sławy, gdyż uszycie jej nie było dla mnie prostą sprawą. Dodam, że jako samouk mam problem prawie ze wszystkim co dotyczy szycia. Sposób przyszycia zamka znalazłam kiedyś w internecie, więc i z tym w końcu jakoś mi poszło. Gorzej było z materiałem, który po wywinięciu na prawą stronę, źle się układał. Nie pomogło nawet prasowanie, chociaż nie wiem czy to w ogóle można prasować, bo to „ekologiczna skóra” ;) Tak czy siak z pierwotnego zamysłu jakim były zaokrąglone końce torebki nic nie wyszło więc obcięłam je na prosto. Myślę, że tak też jest dobrze, bo w ten sposób powinna się zawsze dobrze układać.

A co do aplikacji, to naszyłam ją ręcznie owijając nitką kolorowy sznurek. To była orka na ugorze, bo raz, że wbijanie igły w sprężystą skórę wiąże się z pokłutymi palcami, to dwa: bardzo, ale to bardzo nie lubię szyć ręcznie, więc tym bardziej musiałam się starać i namęczyć, żeby wszystko było równo. Zaś łańcuch, który kupiłam w Castoramie okazał się tak solidny, że dopiero męskie dłonie zdołały go zamocować :)

DSC02774p1in

0
Udostępnij

DSC02769p1in

Ostatnio szycie na maszynie nie szło mi za dobrze. I to bynajmniej nie z powodu braku chęci, ale przez problemy z ową maszyną. Zaczęło się dosyć niewinnie, a skończyło na kompletnym unieruchomieniu jej. Zawiodły, najpierw igła, która przez to, że została źle założona wybiła dziurę w stopce (!), a następnie elektryka. Po ostatniej konserwacji miało być już wszystko ok, a tu nagle maszyna zaczyna szyć jak chce i kiedy chce – jak miało mnie to nie zniechęcić!? Ale powoli wszystko wróciło do normy, igła została dobrze założona, zasilanie zostało naprawione (choć wciąż nie wiadomo co było przyczyną – czyżby zła wola?). Pozostała tylko ta niewielka dziurka po igle, ale to jakoś przeżyję. Oby tylko teraz wszystko było naprawdę OK :)

Jeszcze przed tymi trudnościami uszyłam torbę dla siostry. Zrobiłam ją z materiałów z odzysku, granatowego dżinsu i zielonego płótna. Wzór, choć na początku wydawał się prosty, przysporzył mi trochę trudności przy wykańczaniu uchwytów przez co nie są idealne :( Marzenciuk jednak uważa, że jest śliczna i nie rozstaje się z nią na krok :) Zrobiła do niej nawet jedno ze swoich cudeniek – granatową broszkę ufilcowaną na mokro.

Dodam jeszcze, że jak widać na fotografii obok, moje metki są gotowe! Huraaaaaaaa!

DSC02757p1in

DSC02759p1in

 

0
Udostępnij

DSC02450p1in2

Kilka dni temu, kiedy jeszcze upały nie były tak straszne, wybrałam się na zakupy. Sklepy z tkaninami i pasmanterie to miejsca, które szczególnie lubię i zawsze spędzam w nich duuużo czasu. Tym razem po raz pierwszy zajrzałam do hurtowni tkanin, gdzie jak się okazało jest w czym wybierać. Materiały są piękne, kolorowe, przeróżne wzory i faktury, a do tego niskie ceny. Kupiłam tam dwie tkaniny: w pastelowe paski i w drobne czerwono-niebieskie kwiatuszki. Obie są piękne i już planuję kolejne torebki :) W innym sklepie kupiłam metr mojego ulubionego dżinsu i tiul, a w pasmanteriach bawełniane tasiemki na metki (już nie mogę się ich doczekać!), koronki, dużą czerwoną nić (5000m żeby nie zabrakło ;)), szpulki oraz olej do maszyny i niebieską kredę.

Oleju nie sfotografowałam, gdyż po użyciu nie wyglądał już reprezentacyjnie. Teraz gdy maszyna przeszła wszelkie zabiegi konserwatorsko-porządkowe mogę szyć i szyć, wszystko powinno działać jak należy.

DSC02473p1in

A tak zupełnie z innej beczki, to zrobiłam pierwszy chustecznik! Został uszyty wg wzoru verypurpleperson. Muszę przyznać, że bardzo mi się podobają jego oczy!

DSC02477p1in

DSC02474p1in

0
Udostępnij