Torebki i akcesoria

JESIENNE SMUTKI I KURS KALETNICZY W KRAKOWIE

2 listopada 2014

Ostatnio dzieje się za dużo, a czasu jest za mało. Tydzień za tygodniem uciekają, a ja nawet nie jestem w stanie ich zauważyć. Nie wiem czy to wina jesieni i ciemnych wieczorów, kiedy jedyne o czym marzę to ciepły koc i film. A może to kwestia całej reszty, która sprawia, że zwyczajnie broniąc się przed natłokiem myśli organizm domaga się odpoczynku. Może to te obie rzeczy razem sprawiają, że humor ostatnio mi nie dopisuje.

Czy Wy też tak macie i zamiast cieszyć się jesienną aurą coś was trapi? A może jesteście tak zabiegani, że nie mieliście czasu nawet zauważyć, że zaczął się listopad?

Zastanawiam się skąd wytrzasnąć energię na kolejne tygodnie. Zaczęłam nawet ostatnio co wieczór wypijać filiżankę gorącej czekolady na pokrzepienie, ale słabo pomaga. Macie jakieś skuteczne sposoby na jesienne smutki? Bardzo by mi się teraz przydały.

[df_divider el_width=”100″ style=”solid” height=”1px” accent_color=”#EEEEEE” border_size=”1px” padding=”22px 0″ position=”align_center” el_class=””]Nie chciałabym by wpis zarażał nudą, więc pozwólcie, że wytłumaczę się dzisiaj z moich krakowskich weekendów. Mianowicie – zapisałam się na kurs kaletniczy.

Nie wiem czy ktoś z Was pamięta, ale swoją przygodę z szyciem i blogiem zaczęłam właśnie od torebek. Wiedzę na ten temat czerpałam wyłącznie z Internetu i własnych prób, bo o książkę dotyczącą robienia torebek ciężko. W wakacje zdałam sobie sprawę, że już więcej sama się nie nauczę, więc zaczęłam szukać miejsca gdzie dowiem się czegoś nowego.

No i tu okazało się, że sprawa nie jest prosta. Niby zawód stary jak świat, a szkół już nie ma. Planowałam zapisać się na jakiś krótki warsztat, by wypytać prowadzącego co i jak, ale warsztatów w tej tematyce się nie prowadzi. A jeśli nawet były to nie ma. :( No więc nie pozostało mi nic innego jak chwycić się krakowskiej szkoły i zapisać na 1,5 roczny kurs :))))))))))))

TUTAJ możecie trochę o nim poczytać.

Co drugi tydzień wstaję więc o 4 rano (albo i wcześniej), by na wpół śpiąca zajechać na PKS, skąd autobus wiezie mnie całe 270km do Krakowa. Następnie prawie godzinę przebijam się przez miasto, by z akademickim kwadransem spóźnienia zacząć zajęcia.

Ale warto. Zajęcia praktyczne odbywają się w salach z prawdziwego zdarzenia. Szyjemy nasze pierwsze skórzane rzeczy na maszynach kaletniczych, które prawie bez wysiłku (i z prędkością światła, niestety) radzą sobie z grubymi warstwami materiałów i z prawdziwą skórą.

Dopiero przekonuję się do skóry i używania kleju przy szyciu, ale przyznaję że to wciąga. Dodatkowo z każdego zjazdu przywożę choć jedną uszytą rzecz. :-)

[df_divider el_width=”100″ style=”solid” height=”1px” accent_color=”#EEEEEE” border_size=”1px” padding=”22px 0″ position=”align_center” el_class=””]

Oto kosmetyczka, etui na klucze – kluczówka (nie wiedziałam, że tak się to nazywa) oraz kuferek w panterkę, nasze pierwsze poważne zadanie:

[masterslider id=”15″]

[df_divider el_width=”100″ style=”solid” height=”1px” accent_color=”#EEEEEE” border_size=”1px” padding=”22px 0″ position=”align_center” el_class=””]DSC0787s1Elclavel2 DSC0746s1-vertElclavel[df_divider el_width=”100″ style=”solid” height=”1px” accent_color=”#EEEEEE” border_size=”1px” padding=”22px 0″ position=”align_center” el_class=””]
Następny zjazd dopiero za trzy tygodnie, a ja już zastanawiam się co nowego ze sobą przywiozę. Kolejną kosmetyczkę, a może nową torebkę? :))

  • Reply
    mru
    2 listopada 2014 at 20:22

    super Ci idzie ze skórą, mega fajne te nowe rzeczy :) dobrze, że macie takie praktyczne zajęcia, a nie jak to zazwyczaj w polskich szkołach, głównie teoria :)
    a co do sposobów na energię, to ja sobie scrapuję, zawsze mnie to nastraja optymistycznie :) ewentualnie jakiś dobry serial (ostatnio lie to me – bardzo polecam :)) i czekolada :)

  • Reply
    katya
    3 listopada 2014 at 08:58

    Ale masz fajnie, sama bym chętnie powstawała w środku nocy na weekendowe zajęcia… :) no i jeszcze na TAKIE zajęcia! Czadersko! :)))

  • Reply
    joule
    3 listopada 2014 at 18:06

    O JA! Półtora roku jeżdzenia do Krakowa co drugi weekend? Z Wro?! Gratuluję samozaparcia, cieszę się do kompa jak głupi do sera! Serio serio, to wspaniałe, że aż tak Cię wciągnęło ;)

    A może spacerki na chandrę? Najlepiej ze zwierzakiem. Albo z człowiekiem ;) Pozdrowionka najjaśniejsze i najcieplejsze!

  • Reply
    Magdalena Mark-ska
    1 marca 2015 at 23:07

    Czytałam kiedyś o tym kursie, ale wówczas był zawieszony czy coś. A teraz przeoczyłam….no nieeeeeeeee :/ Dlaczego w całej Polsce jest tylko jeden taki kurs, skoro tylu chętnych?

    • Reply
      El clavel
      4 marca 2015 at 19:09

      Dobre pytanie. Myślę, że w sierpniu ponownie rozpocznie się nabór na kurs – wówczas spróbuj, mam nadzieję, że się uda :) Pozdrawiam!

Leave a Reply